Chłopi - streszczenie
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Do wsi przybył pisarza ze strażnikami oglądać pogorzelisko. Wszyscy niecierpliwie czekali, kiedy pójdą zabrać Antka do kryminału. Plotki narastały. Wielkie było rozczarowanie wszystkich, kiedy dowiedziano się, że Borynowego syna nikt nigdzie nie zamyka. To znaczy, że nie podpalił? Więc kto? Przecież nie Jagna czy stary. Zaczęły się pojawiać glosy broniące Antka. Za to nienawiść do Jagny rozgorzała na dobre. Ponadto cala wieś jednomyślnie współczuła Hance.

Przyszedł marzec, plotki ucichły, tym bardziej że żadne z uczestników wydarzeń nie rzucał się ludziom w oczy.

Hanka dowiedziała się wszystkiego od Weronki. Jakże ta wiadomość rozdarła jej duszę, jak ją przemieniła. Ból ogromny przerodził się w determinację. Hanka przestała się bać męża, postanowiła pójść do Boryny po pomoc. Wcześniej pogodziła się jednak z siostrą, przeprosiła za wszystko, podziękowała za gościnę, nie skarżyła się jednak na męża, co zdziwiło Weronkę. Antkowa żona w Popielec wybrała się rano na mszę, po czym zaszła do Borynowej chałupy, gdzie radośnie przywitała ją Józka.

Boryna ciepło rozmawiał z synową, ulitował się nad nią i dziećmi, kazał zapakować im jedzenie w tobołki i zaprosił do częstszych odwiedzin. Antek wściekł się widząc ojcową darowiznę, ale Hanka zrobiła mu taką awanturę, ze struchlał i poszedł w wieś. Pil teraz Rawie nieustannie i mimo wszystko spotykał się z Jagną, choć ta widywała się z nim tylko, dlatego że się go bała.

Tymczasem dzięki interwencji księdza pogodzono małżeństwo, co rozwścieczyło zaskoczonego Antka. Czatował wiele dni na Jagnę ale jej nie spotkał, w poszukiwaniu kochanki poszedł na nieszpory, a tam pod wpływem kazania, w którym został wypomniany, przeżywa największe upokorzenie. Odczuwa straszliwa samotność i ból, plącze się bezradnie po okolicy, bo nikt nie chce z nim rozmawiać.

Rozdział XIII

„Na zwiesnę się miało;” Odwilże i chłód dawały się we znaki szczególnie lipickim biedakom. Ludzie chorowali. U Borynów nowe porządki nastały. Maciej choć przyjął żonę do domu, to nie miał już dla niej serca, zapędzał ją do roboty i traktował tak jak dziewkę. Nie pilnował jej nawet, bo stała mu się zupełnie obojętna. Jednej nocy podobno w ogóle nie wrócił, bo zasiedział się do późna w mieście. Był rejenta jakiś zapis zrobić, ale jaki wiedziała tylko Hanka, bo teraz była w takiej łasce u teścia, że radził i zwierzał jej się we wszytym. Bywała u niego co dzień, a dzieci nawet nocowały z dziadkiem, bo tak je miłował. A Jagna coraz zajadlejsza była, coraz bardziej wściekła. I do Antka już nie miała ochoty wychodzić, aż jej raz wszystko wypomniał i poszedł sobie.

Udostępnij

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 - 


  Dowiedz się więcej
1  Chłopi, Lato - streszczenie
2  Władysław Reymont - kalendarium twórczości
3  Chłopi, Zima - streszczenie



Komentarze
artykuł / utwór: Chłopi - streszczenie


  • "czy naprawdę ów ordynarny sposób wyrażania się" " Budzi jednak we mnie pewien... niesmak." Myślałby kto, że tacy delikatni jesteście. Sama arystokracja :P. Bez przesady, to już gimnazjaliści wyrażają się bardziej orydynarnie niż bohaterowie "Chłopów".
    mała ()

  • beznadziejna lektura. nikt juz i tak nie czyta ksiazek tylko wbija na klp i czyta streszczenia. mamy XXI WIEK ! tego sie nie da czytac. przeczytalem pol tomu I i nic nie zrozumialem. TOTALNIE NIC. beznadzieja totalna. próbowałem się skupić ile mogę - nie ma ch...
    kmg ()

  • Bożeno, widać u Ciebie wiejskie zaciągi "nie rozumie" chociażby, a i z gramatyką nie jesteś za pan brat. Czy Reymont powinien dostać nobla za chłopów? Jak najbardziej. Czy należy katować wszystkich licealistów tym dziełem? ZDECYDOWANIE NIE.
    Jakub (kladechujanato {at} gmail.com)

  • ARCYDZIEŁO my ass... gdybym tylko mogła, to przeniosłabym się w czasie i zdzieliła tego całego Reymonta po glowie, że mu się zachciało pisać dyrdymały o wieśniakach, które my musimy przerabiać w szkole.
    Klaudia ()

  • Ja mieszkam w Polsce i wielu słów nie rozumiem!... Przerażające jest to 'wiejskie' słownictwo, ale nie w dialogach, tylko w opisach. -rozumiem, że chłop mówi po swojemu, ale musi też po swojemu chodzić ,siać i jeździć? I przy tym trzeba jednak tłumaczenia "z 'polskiego' na polskie".
    Gal Anonim ( 1 {at} 1.1)

  • Chłopów czytać nie zamierzałam. Po przebrnięciu przez 40 stron pierwszej części stwierdziłam, że Reymont jest nienormalny. Jednak założyłam się z moją nauczycielką od polskiego, że w dwa dni przebrnę przez Jesień. Chcąc nie być w tym zakładzie przegraną, dopięłam swego. Pokochałam Chłopów i po maturze czytam resztę, bo jestem na podstawie z polskiego. Da się ich polubić, a całe to gadanie o języku to tylko wymówka. Wystarczy przebrnąć przez 50 stron, bo potem się wtapiamy w to środowisko językowe. Nie sztuką jest oceniać książkę po dwóch zdaniach pierwszej strony. :)
    jotce ()

  • Nie rozumiem, dlaczego się tak czepiacie tej książki. Jako jedną z niewielu lektur przeczytałam ją zamiast samego streszczenia, z rozpędu przeczytałam nawet jeszcze "Zimę" ;) a po maturze zamierzam przeczytać całą do końca. Jest naprawdę w porządku bo coś się tam dzieje, język czasem trochę trudniejszy ale da się generalny sens zrozumieć, i - co dla mnie najważniejsze - nie opisuje przeżyć wewnętrznych bohaterów albo poglądów na tematy narodowe na kilkanaście stron :)
    Paulina ()

  • Nie no panie i panowie tego się nawet nie da czytać. To jest taka porażka , że trudno to opisać . Próbuje przeczytać samą jesień a tu w ciągu 30 sec zgon i w kimę ... A te streszczenie jest totalnie do bani. Autor w ogóle nie przedstawia nam miejsca akcji , oraz opisu bohaterów . Po prostu żenada , nawet Muflon jest zawiedziony.
    Jurek CHwastywil (Putin {at} o2.pl)

  • Kiedy przeczytałam zamieszczone tutaj komenatrze krew się we mnie zaczęła gotować. Jestem wielką wielbicielką tej powieści i uważam ją za jedną z najlepszych. Lektury szkolne są różne, lepsze i gorsze. Każdemu może podobać się co innego ale wypisywanie tak nieprzychylnych opinii o powieści nagrodzonej Noblem nie jest na miejscu. Język być może jest trudny, szczególnie dla kogoś, kto nie myśli czytając. Lektury takie jak "Chłopi" czy "Potop" wymagają pewnego wysiłku intelektualnego. Przykre ale prawdziwe...
    Ewelina ()






Tagi: