| (…) szedł dalej po chałupach miarkując, gdzie może być w czym pomocny. Przyciszał kłótnie, spory łagodził, doredzał, a gdzie było potrza, i w robocie, choćby najcięższej, pomagał, bo jak u Kłębów drew narąbał widząc, że Kłębowa nie mogła poradzić sękatemu pniakowi, a Paczesiowej wody przyniósł ze stawu; gdzie znowu rozswawolone dzieci do posłuchu napędzał... |
|
Wersja do druku
Wyślij znajomemu
Popraw/rozbuduj artykuł