ROZDZIAŁ 6
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Myślałech, żeś gdzie w śniegach uwięzła! - szepnął przekąśliwie.

- Hale, można to przyspieszyć na taką wieję, po omacku szłam całkiem, bo tak ciepie śniegiem, że oczów nie można ozewrzeć, a takie zaspy na drogach, taki mąt, że i na dwa kroki nic nie rozezna przed się.

- Matka w chałupie?

- A juści, gdzie by ta szli na taki psi czas; rano byli u Kozłów, ale z Magdą jest krucho, na księżą oborę patrzy, to i nic poradzić nie poradzili - opowiadała Jagna otrzepując się ze śniegu.

- Cóż tam na wsi? - zagadnął naśmieszliwie.

- Idźcie pytać, to wiedzieć będziecie, po nowinki nie latałam !

- Dziedzic przejechał, nie wiesz to?

- Psu wytrzymać trudno na takiej wiejbie, a dziedzicowi by się tam chciało...

- Kogo mus pędzi, ten i na zakurki patrzał nie będzie...

- Pewnie, jak komu mus... - uśmiechnęła się wątpiąco.

- Sam się obiecał, nikto go nie prosił - powiedział Boryna surowo, odłożył ośnik, wstał z kobylicy i podszedł do okna wyjrzeć, ale na świecie była taka kurzawa, tak kotłowało, że ni płotów, ni drzewin widać nie było.

- Widzi mi się, że śnieg już nie sypie - powiedział łagodniej.

- A nie, kręci ino, rwie, zamiata i tak kurzy, tak ciepie, że drogi nie rozezna - rzekła Jagna, rozgrzała ręce i wzięła się do motania nici z wrzecion na motowidło, stary zaś powrócił do roboty, ale coraz niecierpliwiej spoglądał w okno i nasłuchiwał.

- Gdzie to Józka? - spytał po chwili.

Pewnikiem u Nastki, cięgiem tam przesiaduje.

- Lofer dzieucha, że tego pacierza w chałupie nie usiedzi.

- A bo jej się cni, powiada.

- Ale, zabawy se będzie szukała.

- Tak powiada, by ino się od roboty wykręcić.

- Nie możesz to przykazać?

- Juści, raz to mówiłam abo dwa, pysk na mnie wywarła jak na tego psa, jak wy jej nie przykrócicie, to ona ma gdzieś moje przykazy.

Ale stary puścił mimo uszów te skargi, bo coraz niecierpliwiej nasłuchiwał, cóż kiej żaden głos ludzki nie dochodził ze dworu, wichura ino wyła, przewalała się po świecie, biła niby barami w ściany, aż dom trzeszczał i pojękiwał.

- Pójdziecie to? - spytała cicho.

Nie odrzekł, bo dosłyszał otwieranie drzwi od sieni, jakoż w tej chwili wpadł zziajany Witek i krzyknął z progu:

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 - 


  Dowiedz się więcej
1  Władysław Reymont - kalendarium twórczości
2  Chłopi - szczegółowy plan wydarzeń
3  Zbiorowość jako bohater "Chłopów"



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 6







    Tagi: