ROZDZIAŁ 12 - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Naraz porwał się za nią lecieć.

- A to gdzie? - warknęła groźnie matka zapierając mu sobą drzwi.

- Dlaczego ją mama wypędziła, za co? Że była dla mnie taka poczciwa! To niesprawiedliwie, ja na to nie pozwolę! Cóż ona zrobiła złego? co? - wykrzykiwał gorączkowo, wydzierając się z twardych rąk matczynych

- Usiądź spokojnie, bo zawołam ojca... Za co? Zaraz ci powiem: masz być księdzem, to nie chcę, abyś pod moim dachem sposobił sobie kochanicę, nie chcę dożyć takiego wstydu i hańby, żeby cię ludzie wytykali palcami! Dlatego ją wypędziłam, rozumiesz teraz?

- W imię Ojca i Syna! Co mama mówi! - jęknął w najgłębszym oburzeniu.

- Mówię to, co wiem! Juści, wiedziałam, że ją spotykasz tu i ówdzie, ale Bóg mi świadkiem, jako cię nie podejrzewałam o nic zdrożnego! Myślałam sobie zawsze, że skoro mój syn nosi kapłańską sukienkę, to splamić się jej nigdy nie poważy! Ady bym cię przeklęła na wieki i wydarła ze serca, choćby wraz pęknąć miało... - Oczy jej zapłonęły taką świętą zgrozą i nieubłaganiem, że Jasio zdrętwiał ze strachu. - Dopiero Kozłowa otworzyła mi oczy, a teraz już sama zobaczyłam, do czego chciała cię przywieść ta suka...

Rozpłakał się żałośnie i wśród szlochań i skarg na te okropne posądzenia z taką szczerością opowiedział wszystkie spotykania, że całkiem zawierzyła i przygarnąwszy go do piersi jęła mu obcierać łzy a uspokajać.

- Nie dziw się, że zlękłam się o ciebie, przecież to łajdus najgorszy we wsi..

- Jagusia! Najgorszy we wsi! - Nie wierzył własnym uszom.

- Wstyd mi, ale dla twojego dobra muszę ci wszystko rozpowiedzieć:

I opowiedziała o niej przeróżne historie, nie szczędząc na dokładkę ni plotów, ani też najrozmaitszych wymysłów.

Jasiowi włosy powstały na głowie, jaże się porwał z miejsca i zakrzyknął:

- To nieprawda, nigdy nie uwierzę, żeby Jagusia była taka podła, nigdy...

- Matka ci to mówi, rozumiesz? Z palca sobie tego nie wyssałam.

- Bajki, nic więcej! Przecież to byłoby straszne! - załamał rozpaczliwie ręce.

- A czemuż ją bronisz tak zawzięcie, co?

- Bronię każdego niewinnego, każdego.

- Głupiś jak baran. - Rozgniewała się, dotknięta srodze jego niewiarą.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 - 


  Dowiedz się więcej
1  Rola przyrody i sposób jej ukazania w
2  Egzystencjalny wymiar śmierci w Chłopach
3  Władysław Reymont - kalendarium twórczości



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 12







    Tagi: