Legendy - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Pomodlił się gor±co przed Matk± Boż±, że mu pozwolili jeszcze swojej ziemie, i spiesznie ruszył do wsi...
Nikt go nie witał, nikt nie poznawał, że psom się ano musiał oganiać.
Przychodzi przed swój dom, przeciera oczy, żegna się, a poznać nie może... Jezus Maria! Gumien nie ma, stajen nie ma, sadów nie ma, płotów nawet nie ma, z lewentarza ni ladu... a z chałupy ino zręby spalone... dzieci nie ma... pusto... straszno...jeno żona schorowana wywlekła się z barłogu na jego spotkanie i gorzkimi łzami zapłakała!
Kieby piorun w niego trzasn±ł!
Oto kiedy on wojował i nieprzyjacioły Pańskie gromił, przyszedł do chałupy mór i pobił mu wszystkie dzieci...pierun spalił... wilki wydusiły stada... li ludzie rozgrabili... s±siady zabrały ziemię... susze wypaliły zboża... grady wytłukły resztę... że nie ostało nic, ziemia jeno a niebo.
Siedział na progu kiej zmartwiały, a na odwieczerzu, kiedy przedzwaniali na Anioł Pański, zerwał się nagle i j±ł strasznym głosem wyklinać i pomstować!
Próżno go żona wstrzymywała, próżno u nóg mu się wlekła błagaj±cy, przeklinał i przeklinał, że na darmo krew swoj± lał za Pańsk± sprawę, na darmo bronił kociołów, na darmo rany ponosił, głód cierpiał, na darmo poczciwym był i pobożnym; na darmo. - Pan Bóg i .tak go opucił i na zatracenie skazał!
Strasznie blunił przeciw boskiemu imieniowi a krzyczał, że już chyba złemu się cały odda, bo on jeden ludzi w biedzie nie opuszcza.
Juci, że na takie przyzwy wnet się zły jawił przed nim.
Jastrz±b się już nie pomiarkował w tej złoci, a ino zawołał:
- Pomagaj, diable, jeli możesz, bo mi się wielka krzywda stała.
Głupi, nie pomiarkował, że Pan Jezus chciał go dowiadczyć i wypróbować.
- Pomogę, a oddasz duszę? - zaskrzeczał zły.
- Dam, choćby i zaraz!
Napisali cyrograf, któren chłop krwi± ze serdecznego palca podpisał.
I już od tego dnia zaczęło mu się wszystko wieć, sam mało co robił, a ino dogl±dał i rz±dził, Michałek, bo tak się kazał zły przezywać, robił za niego, a drugie diabły poprzebierane za parobków, to za Miemców, pomagały, że w krótkim czasie gospodarstwo było jeszcze lepsze, większe i bogatsze nili przódzi.
Ino dzieci nie było nowych, bo jakże bez błogosławieństwa boskiego mogły być!
Gryzł się tym Jastrz±b srodze, a po nocach czasami rozmylał, jak to przyjdzie gorzeć w tym piekle wiecznym, i nie cieszyły go ni bogactwa, ni nic... Aż musiał mu Michałek jawić przed oczy, jako wszystkie bogacze, panowie, kupy diabłom się za żywota zaprzedali, a żaden z nich się nie turbuje ni rozmyla, co tam będzie po mierci, a jeno się wesel± i wszystkiego używaj± do syta!
Uspokajał się potem Jastrz±b i jeszcze barzej przeciwko Bogu srożył, że aż sam krzyż pod lasem zr±bał, obrazy z domu powyrzucał i do figury Częstochowskiej się brał, by j± roznieć, iż mu to do orki przeszkadzała, ledwie go od tego kobieta odwiedła skamleniem i probami.
I tak roki płynęły za rokami jako ta woda bystra, bogactwa rosły niepomiernie, a z nimi także znaczenie, iż nawet sam król zajeżdżał do niego, na dwór zapraszał i między swoich komorników sadzał.
Puszył się tym Jastrz±b, wynosił nad drugie, biedot± pomiatał, wszelkiej poczciwoci się wyzbył, że, już za nic miał wiat cały.
Głupi! nie baczył, czym przyjdzie zapłacić za to...
Aż w końcu i przyszła godzina porachunku. Panu Jezusowi już zbrakło cierpliwoci i pobłażania la zatwardziałego grzesznika...
Nadszedł czas s±du i kary.
Najpierw zwaliły się na niego ciężkie choroby i nie popuszczały ni na to oczymgnienie.
Potem lewentarze padły na mór.
Potem piorun spalił wszelkie zabudowania.
Potem grady wybiły zboża.
Potem czelad go odbiegła.
Potem za przyszły takie susze, że wszystko spaliło się na popiół, drzewa poschły, wody wyschły, ziemia popękała.
Potem opucili go całkiem ludzie i bieda siadła na progu.
A on chorzał ciężko, ciało mu kawałami odpadało, koci próchniały.
Na darmo skamlał o poratunek Michałka i jego diablich kamratów: nawet zły nie poradzi, kiej nad kim zawinie ręka Bożego gniewu!
A i diabli nie stali już o niego: ich był, to aby prędzej skonał, dmuchali mu w one rany straszne, bych się barzej j±trzyły.
Jedno zmiłowanie Pańskie mogło go tylko wybawić!
Jako pón± jesieni± przyszła jedna noc tak wiejna, że wicher zerwał dach z chałupy i powyrywał wszystkie drzwi i okna, wraz za zleciała się cała hurma diabłów i nuż tańcować koło węgłów, a cisn±ć się z widłami do rodka, bo Jastrz±b już był na skonaniu...
Kobieta broniła go, jak mogła, obrazem więtym osłaniaj±c, to kred± powięcon± znacz±c progi a okna, ale już ustawała z wielkiej turbacji, by nie pomarł bez Sakramentów i pojednania z Bogiem; to chociaż zakazywał, tak był jeszcze w tej ostatniej godzinie zatwardziały, chociaż złe przeszkadzało, upatrzyła porę i poleciała na plebanię.
Ale ksi±dz szykował się gdziesik do drogi, a do bezbożnika ić nie chciał.
- Co Pan Bóg opucił, diabli zabrać musz±, nic tam uż po mnie... - i pojechał na karty do dworu.
Zapłakała gorzko z frasunku, przyklękła przed on± figur± Gzęstochowskiej i tym szlochem krwawym, tym srzybotem serdecznym skamlała o zmiłowanie.
Ulitowała się nad ni± Panienka więta i przemówiła:
- Nie płacz, kobieto, wysłuchane s± twoje proby...
I schodzi do niej z ołtarza, jak stała, w koronie złotej, w onym płaszczu modrym, zasianym gwiazdami, z różańcem u pasa... janiej±ca dobrotliwoci±... Przenajswiętsza i gwiedzie zarannej podobna... Kobieta padła przed Ni± na twarz.
Podniosła j± więtymi r±czkami, otarła te łzy żałoliwe, przytuliła do serca i powiada tkliwie:
- Prowad do chałupy, może ci co poredzę, służebnico wierna.
Obejrzała chorego i zafrasowało się wielce serce miłociwe.
- Bez księdza się nie obejdzie, kobiet± jeno jestem i takiej mocy nie mam, jak± Jezus dał księżom! Łajdus on jest, o naród nie dba, zgoła zły pasterz, odpowie za to srogo, ale on jeden ma moc rozgrzeszania... Sama pójdę po tego kostyrę do dworu... Naci różaniec, broń nim grzesznika, póki nie przyjdę.
Ale jak tu było ić?... noc ciemna, wiater, deszcz, błocko, kawał drogi, a do tego diabli wszędzie psocili.
Nie ulękła się niczego Pani Niebieska, nie! Przyodziała ię jeno od pluchy w płachtę i poszła w tę ciemnicę...
Doszła do dworu umęczona srodze i przemokła do nitki; apukała prosz±c pokornie, bych ksi±dz szedł pilno do chorego, ale on, dojrzawszy, iż to jaka biedota i taki psi czas na dworze, kazał powiedzieć, że rano przyjedzie,teraz nie ma czasu i grał dalej, pił i baraszkował z panami.
Matka Boża jeno westchnęła bolenie nad jego niepoczciwoci±, to sprawiaj±c, że zaraz zjawiła się złota kareta, cugi, lokaje, przeodziała się na pani± starocinę i weszła na pokoje.
Juci, że ksi±dz zaraz pojechał chętliwie i w te pędy.
Przyjechali jeszcze na czas, ale już mierć siedziała na progu, a diabli przez moc dobywali się do chłopa, by go porwać żywcem, nim ksi±dz nadjedzie z Paneum Jezusem; tyle że broniła go kobieta różańcem, to obrazem drzwi przytykaj±c, to pacierzem, to tym Imieniem Pańskim.
Wyspowiadał się Jastrz±b, za grzechy żałował, Boga przepraszał, rozgrzeszenie dostał i zaraz w ten moment Bogu ducha oddał. Sama Najwiętsza zamknęła mu oczy, pobłogosławiła kobietę i powiada do struchlałego księdza:
- Pódzi za mn±!...
Nie mógł się jeszcze pomiarkować, ale poszedł, rozgl±da się przed chałup±, a tu ani karety, ni lokajów, jeno deszcz, błoto, ciemnica i mierć, id±ca za nim trop w trop... Ul±kł się wielce i dalejże gnać za Panienk± ku kapliczce !
Patrzy, a tu Ona już w płaszczu i koronie, otoczona chórami anielskimi, wstępuje na ołtarz, na dawne miejsce.
Poznał ci wtedy Królow± Niebiesk±, strach go wzi±ł, padł na kolana, rykn±ł płaczem i wyci±gn±ł ręce o zmiłowanie.
A Panienka więta spojrzała nań gniewnie i rzekła:
Wieki tak całe poklęczysz za grzechy, popłaczesz, nim odpokutujesz...
W kamień się wnet obrócił i tak już ostał, nocami jeno płacze, ręce wyci±gnięte trzyma, zmiłowania czeka i już od wiek wieków tak klęczy.
Amen!
Do dzisiaj ogl±dać można on± figurę w D±browie pod Przedborzem: pod kociołem stoi ku wiecznej pamiętliwoci i ostrzeżeniu grzeszników, jako "kara za złe nikogo nie minie."

Zima, X, Roch


strona:   - 1 -  - 2 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Chłopi, Lato - streszczenie
2  Przypowiastki, przysłowia
3  Tańce



Komentarze: Legendy

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: